Rozmyślałam ile może trwać apel na zakończenie liceum. Chciałam już wyjść z tego budynku i cieszyć się faktem, że są wakacje. Siedziałam na krześle zastanawiając się jak będzie na ostatnim wspólnym wyjeździe z przyjaciółkami.-Taa.. To już ostatni rok z nimi.. Będę strasznie tęsknić-myślałam-Kończymy liceum i każdy rozejdzie się w inną stronę.-nagle z rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk oklasków, który świadczył o zakończeniu się 'przedstawienia'. Wraz z Annabel i Margaret kierujemy się do wyjścia. Annabel jest moją przyjaciółką od czwartej klasy szkoły podstawowej. Ma śliczne brązowe oczy i włosy, które naturalnie są kręcone, jednak Ann ciągle je prostuje. Margaret, jej siostra jest miła i koleżeńska oraz nieśmiała. Zupełne przeciwieństwo Annabel.
-Co ty na to Maggie?-szturchnęła mnie w ramię Margaret.
-yyy.. Tak?
-Znowu się wyłączyłaś..
-Przepraszam. Po prostu myślę jak to będzie na wakacjach i w ogóle.. A o co się pytałaś?
-Pytałam czy pojedziemy na zakupy. Annabel chce sobie kupić pare sukienek.
-Noo. Tobie Magg też radze. Słyszałam, że będą tam niezłe ciacha. Trochę miniówek na pewno się przyda-zachichotała Ann.
-Ok. Pójdę z wami.
-Tylko pośpieszmy się. Im szybciej tam dotrzemy, tym dłużej będziemy mogły tam zostać.-poganiała nas Annabel. Ona kocha zakupy. Mogłaby całymi dniami przebywać w galerii. Ja osobiście za tym nie przepadam. Wolę potańczyć lub pobyć przy koniach.
~*~
Przeszłyśmy już prawie całą galerię, a Margaret nie miała żadnej torby z zakupami. Gdyby nie to, że miło spędziłyśmy dotychczasowy czas, już dawno wróciłabym do domu.
-Ej, dziewczyny! Wejdziemy do tego sklepu?-zapytała zapytała Ann wskazując w stronę sklepu 'Summer'.
-Ok. Też tam chętnie wejdę.-odpowiedziałam. Ann od razu pokierowała się w stronę, gdzie wisiały sukienki. Natomiast Margaret poszła poszukać jakiejś biżuterii, ponieważ nie miałam jeszcze kupionego kostiumu zaczęłam się za nim rozglądać. Gdy odnalazłam ścianę z kostiumami, otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia. Większość kostiumów prawie wcale nie zakrywały ciała.
-Pomóc ci w wyborze?-zapytał wysoki mulat.
-Ammm.. Nie, dzięki. Poradzę sobie.
-Ten będzie do ciebie pasować.-podaje mi czarne bikini z kwiatkami.
-Dziękuje.-sile się na uśmiech. Mężczyzna wyjął telefon, który zadryndał po czym dodał- Muszę już iść. Miło się gadało. Do zobaczenia.- pomachał i odszedł. Odmachałam mu jedna musiało mu się bardzo spieszyć, bo nawet tego nie zauważył. Westchnęłam i poszłam do kasy. Kostium był śliczny, więc postanowiłam go kupić.
*Zayn
Ale śliczna dziewczyna. Podejdę i zagadam.
-Pomóc ci w czymś?
-Ammm.. Nie, dzięki. Poradzę sobie.- kurde! Ale jak to się mówi: Do trzech razy sztuka. Patrze na kostiumy i decyduje się na jeden.
*Zayn
Ale śliczna dziewczyna. Podejdę i zagadam.
-Pomóc ci w czymś?
-Ammm.. Nie, dzięki. Poradzę sobie.- kurde! Ale jak to się mówi: Do trzech razy sztuka. Patrze na kostiumy i decyduje się na jeden.
-Ten będzie do ciebie pasować.-podaje mi czarne bikini z kwiatkami.
-Dziękuje.-zarumieniła się! Cel osiągnięty!
...Nastała niezręczna cisza.. Już chciałem coś powiedzieć, ale dostałem wiadomość od kumpla, że muszę się pośpieszyć, bo inaczej spóźnimy się na samolot.-Muszę już iść. Miło się gadało. Do zobaczenia.-nawet nie zaczekałem, aż odpowie, tylko od razu pokierowałem się w stronę parkingu. Gdy dotarłem na miejsce, wsiadłem do auta.
-Co tak długo?-zapytał się wściekły właściciel samochodu.
-Harry wyluzuj.
-No sorry, ale trzeba się spakować i jeszcze dojechać na lotnisko!
-A właśnie a propos lotniska.. Ze względu na pogodę wcześniejszy lot miał opóźnienie, więc lecimy jutro..
-CO?! Kiedy miałeś zamiar mnie o tym poinformować?
-Wyleciało mi z głowy.. Sorry..- gdy Harry się uspokoił pojechaliśmy do domu.
*Maggie
Annabel podwiozła mnie do domu, abym wypoczęła przed jutrzejszą podróżą. Jej! Jedziemy do Hiszpanii! Ale się cieszę! Chyba z tego podekscytowania nie zasnę..
-Czeeść!- krzyknęłam rodzicom-już wróciłam.
-Dobrze, że jesteś. Trafiłaś akurat na kolację.-oznajmiła mi mama
-Nie jestem głodna, zjadłam na mieście.
-A nie posiedzisz z nami? Jutro wylatujesz i nie będzie cię przez miesiąc.. Nie możesz wrócić po dwóch tygodniach?
-Mamoo.. Dobrze wiesz, ze przez trzy tygodnie będę pracować z Annabel i Margaret jako barmanki w jednym z najlepszych hoteli w Hiszpanii i tylko tydzień będziemy miały free time.
-Tak. Wiem, wiem, ale jeszcze to do mnie nie dociera.
-Spakuję się i przyjdę do was. Ok?
-No niech ci będzie.. Tylko o niczym nie zapomnij.
-Dobrze.-odkrzyknęłam będąc w połowie drogi do pokoju. Gdy przekroczyłam próg pokoju od razu skierowałam się do szafy. Wyjęłam walizki i położyłam na łóżku. Opróżniłam torby z nowymi ciuchami oraz akcesoriami i złożone włożyłam to walizki. Dołożyłam jeszcze sporo innych potrzebnych rzeczy. Kiedy uznałam, że wszystko już zostało spakowane, tak jak obiecałam poszłam do rodziców.
...Nastała niezręczna cisza.. Już chciałem coś powiedzieć, ale dostałem wiadomość od kumpla, że muszę się pośpieszyć, bo inaczej spóźnimy się na samolot.-Muszę już iść. Miło się gadało. Do zobaczenia.-nawet nie zaczekałem, aż odpowie, tylko od razu pokierowałem się w stronę parkingu. Gdy dotarłem na miejsce, wsiadłem do auta.
-Co tak długo?-zapytał się wściekły właściciel samochodu.
-Harry wyluzuj.
-No sorry, ale trzeba się spakować i jeszcze dojechać na lotnisko!
-A właśnie a propos lotniska.. Ze względu na pogodę wcześniejszy lot miał opóźnienie, więc lecimy jutro..
-CO?! Kiedy miałeś zamiar mnie o tym poinformować?
-Wyleciało mi z głowy.. Sorry..- gdy Harry się uspokoił pojechaliśmy do domu.
*Maggie
Annabel podwiozła mnie do domu, abym wypoczęła przed jutrzejszą podróżą. Jej! Jedziemy do Hiszpanii! Ale się cieszę! Chyba z tego podekscytowania nie zasnę..
-Czeeść!- krzyknęłam rodzicom-już wróciłam.
-Dobrze, że jesteś. Trafiłaś akurat na kolację.-oznajmiła mi mama
-Nie jestem głodna, zjadłam na mieście.
-A nie posiedzisz z nami? Jutro wylatujesz i nie będzie cię przez miesiąc.. Nie możesz wrócić po dwóch tygodniach?
-Mamoo.. Dobrze wiesz, ze przez trzy tygodnie będę pracować z Annabel i Margaret jako barmanki w jednym z najlepszych hoteli w Hiszpanii i tylko tydzień będziemy miały free time.
-Tak. Wiem, wiem, ale jeszcze to do mnie nie dociera.
-Spakuję się i przyjdę do was. Ok?
-No niech ci będzie.. Tylko o niczym nie zapomnij.
-Dobrze.-odkrzyknęłam będąc w połowie drogi do pokoju. Gdy przekroczyłam próg pokoju od razu skierowałam się do szafy. Wyjęłam walizki i położyłam na łóżku. Opróżniłam torby z nowymi ciuchami oraz akcesoriami i złożone włożyłam to walizki. Dołożyłam jeszcze sporo innych potrzebnych rzeczy. Kiedy uznałam, że wszystko już zostało spakowane, tak jak obiecałam poszłam do rodziców.
~*~
Byłam w drodze na lotnisko. Umówiłam się z dziewczynami, że spotkamy się po 'drugiej stronie' przy kawiarni. Dotarliśmy no lotnisko całkiem szybko. Od razu pokierowałam się z stronę miejsca, gdzie się oddaje walizki. Walizki przesuwały się po czarnej taśmie, ja w tym czasie pożegnałam się z rodzicami.
Gdy to uczyniłam poszłam do kawiarenki w której czekały na mnie przyjaciółki.
-Heeej!-podbiegłam do nich i się przytuliłyśmy.
-Siema! W końcu jesteś. Zaczynałyśmy już myśleć, że odwiedził cię ten mulat, z którym wczoraj gadałaś i, że może miałaś nie przespaną noc z nim u boku..-zachichotała Ann.
-Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Ja nawet nie wiem jak o n am na imię. Po za tym-nie dane mi było dokończyć, gdyż moja kochana bff mi przerwała.
-Dobra, dobra. Tylko winni się tłumaczą-powiedziała na co przewróciłam oczami.
-Pasażerowie lotu 45 proszeni są na pokład.-rozszedł się dźwięk z głośników.
...Usiadłyśmy wygodnie w fotelach. Problem był taki, że przedzielono nam miejsca w taki sposób, że siostry siedziały obok siebie a ja w rzędzie obok.. Dobrze, że u nich było jedno miejsce wolne, więc po starcie mam zamiar się przesiąść.
-Przepraszam czy to jest rząd 12B-zapytał mężczyzna z burzą loków na głowie.
-Tak.-odpowiedziałam krótko.
-W takim razie mam zaszczyt z panią usiąść.-uśmiechnął się
-Maggie-wyciągnęłam dłoń
-Harry. Miło mi.-potrząsnął moją dłonią.
-Zatem moje miejsce jest.?. o tutaj, 12A-powiedział kolega loczka. Chwilunia. To ten sam facet, którego spotkałam w sklepie.. Zarąbiście.. -Jestem Zayn. mogę się do was przysiąść?-zapytał Margaret.
-Jasne, siadaj. Ja jestem Margaret, a to moja siostra Annabel.-przedstawiła. Dziewczyny zapoznały się z Zaynem, którym będą siedzieć przez osiem godzin, jeżeli dobrze pójdzie.. No, więc ja także postanowiłam dowiedzieć się trochę więcej o Harrym. Odwróciłam się w jego stronę i zapytałam- Na ile wyjechaliście?
-Na miesiąc, a wy?
-Też.
-Może trafimy do tego samego hotelu..- i tak zaczęła się nasza rozmowa. Po jakimś czasie zorientowałam się, że Zayn spogląda w naszą stronę... Gadaliśmy, śmialiśmy się z Harrym do momentu, aż nie zapaliła się lampka żeby zapiąć pasy. Lądujemy! Samolot wylądował i wszyscy poszli do wyjścia. Wyciągnęłam bagaż podręczny i zwróciłam się do loczka.
-No to.. Do zobaczenia.-zaczęłam
-Miło spędziłem z tobą czas. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.- obdarowaliśmy się uśmiechem i poszłam z przyjaciółkami odebrać walizki.
-Annabel! Ile nabrałaś ze sobą walizek?-zapytałam trochę podirytowana tym czekaniem i patrzeniem jak przeróżne walizki jeżdżą w koło, ale żadna z nich nie jest tą na którą czekamy.
-Cztery.
-Ile?! Po co ci tyle? Ja z Margaret mamy dwie plus bagaż podręczny.
-No przepraszam cię bardzo, ale w dwóch mam ubrania w jednej buty, a w tej na którą czekamy biżuterię i takie tam duperele.-wzięłam głęboki oddech, gdy nagle ktoś zasłonił mi oczy.
-Kto to?-zapytała osoba, która robi sobie ze mnie jaja. Miał pecha, ponieważ po głosie mozna było się domyśleć kto to.
-Niech no pomyślę.. Hary?
-Skąd wiedziałaś?-odsłonił mi oczy.
-Ma się to coś-puściłam mu oczko. Zauważyłam także, że Ann ma już wszystkie swoje walizki.
-Co jest?- chłopaki patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem.
-Nic, tylko będziemy razem w hotelu-odpowiada Margaret.
-Skąd to wiesz?
-Gadałyśmy z Zaynem, a po za tym to czekają tu tylko te osoby, które jadą do hotelu "Orchidea" i czekamy na autobus, który nas tam zawiezie.
Po dwudziestu minutach jazdy, dotarliśmy na 'upragnione' miejsce- nasz hotel.
_________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział się spodobał :)
W sobotę postaram się dodać kolejny rozdział ;)
Jej jej! :D Dużo nie dodałaś, ale i tak fajnie :D
OdpowiedzUsuńCzekam na następny xD
Rozdział fajny. Życzę weny i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń- oollaa
No nieźle...tylko dlaczego powiedz mi Harry nie siedział obok mnie w samolocie?!
OdpowiedzUsuńBędziesz się musiała wytłumaczyć w następnym rozdziale :D